nieIDEALNE ŚWIĘTA Z NIEMOWLAKIEM

nieIDEALNE ŚWIĘTA Z NIEMOWLAKIEM

W temacie Świąt Bożego Narodzenia jestem prawdziwą świruską. Uwielbiam świąteczne dekoracje, świąteczną muzykę, świąteczne ciuchy, świąteczne jedzenie i świąteczny klimat. Po prostu kocham Boże Narodzenie. Możecie zatem się domyślać jak cieszyłam się na tegoroczne święta – pierwsze z naszym słodkim dwumiesięcznym maluszkiem. Zastanawiacie się czy zachowałam ten entuzjazm? Zapraszam na pierwszy wpis z serii Oczekiwania vs Rzeczywistość.

Czy wiecie jak typowa świąteczna świruska wyobraża sobie pierwsze święta z dzieckiem? Piękna choinka, kolorowe prezenty, śpiewanie świątecznych piosenek i kolęd, pyszności na stole, dużo ciepła i uśmiechów i oczywiście milion zdjęć z tego wyjątkowego momentu. Czy tak było? Nie. Było lepiej 🙂 Inaczej niż to sobie wyobrażałam a jednak było lepiej.

Choinka była, i była śliczna, i gdyby tylko nie oblazły jej małe pająki i nie przepaliły nam się lampki zaraz po wigilii, to byłaby idealna. Prezent dla naszego synka sprawił autentyczną radość nam wszystkim, bo rodzice cieszyli się jak głupi, kiedy ich dziecko uśmiechało się do zabawki 😛 Śpiewanie kolęd? Oczywiście, że było i to w jakim zacnym wykonaniu. Kiedy śpiewałam do mojego synka, ten mi wtórował. Brzmiało to trochę jak wycie małego wilczka 🙂 ulubiona kolęda? Przybieżeli do Betlejem! Pyszności na stole, jakieś tam były. Z racji tego, że spędzaliśmy wigilię w trójkę, nie musiałam szykować 12 potraw i zaharowywać się w kuchni. W kulinarnych przygotowaniach, niezbędny okazał się tatuś, chusta, a także pogodzenie się z myślą, że nawet te kilka świątecznych potraw i wypieków oznacza pichcenie po nocach, kiedy dziecko śpi. A jak z tymi zdjęciami? Okazuje się, że kiedy dziecko nie płacze albo nie je, to nie myślisz o zdjęciach, tylko o tym, żeby usiąść przy rodzinnym stole, zjeść coś dobrego, wypić coś ciepłego i porozmawiać z najbliższymi. Trochę żałuję, że nie mamy więcej zdjęć… ale wiecie, choinka jeszcze stoi więc można zrobić świąteczne zdjęcia 🙂

Oczywiście, było też kilka nerwowych sytuacji, związanych głównie z wyjazdem do rodziny w pierwszy dzień świąt. Nasz dzieć nie rozumiał, że jesteśmy umówieni na obiad i przed samym wyjściem z domu, urządził koncert życzeń z motywem przewodnim „Jestem nieszczęśliwym bobasem i nigdzie nie chcę jechać”. Kiedy już dał się uspokoić postanowił zrobić relaksującą kupę – co wymagało ściągania z niego tej pięknej i eleganckiej stylizacji. Na sam koniec ogłosiliśmy alert – zgubiona czapeczka! Zakończyło się to przerzuceniem całego mieszkania, moimi hamowanymi łzami bezsilności, zniechęceniem do idei wyjazdu na święta i prawie godzinnym spóźnieniem.

Sama nie wiem czego oczekiwałam od tych pierwszych świąt spędzonych w trójkę… ale były to prawdziwie idealnie magiczne święta, bo po raz pierwszy był z nami nasz maluszek 🙂

A jak wyglądały Wasze pierwsze święta z dzieckiem? Zapraszam do komentowania!

1 komentarz do wpisu “nieIDEALNE ŚWIĘTA Z NIEMOWLAKIEM”

  1. u mnie bylo ciezko ze wzgledu na to ze karmilam i mnostwa ulubionych potraw zwyczajnie nie moglam 🙁 ciezko o bogata diete jak wielu rzeczy trzeba unikac, a witaminy jakos trzeba uzupelniac, u mnie leca witaminy z folika dla karmiacych, szczegolnie ze wzgledu na wit D bo niestety taki mamy klimat ze trzeba sie suplementowac :<

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.