Bóle krzyżowe – mój sposób na nieodczuwanie skurczy porodowych.

Bóle krzyżowe – mój sposób na nieodczuwanie skurczy porodowych.

Bóle krzyżowe… Jeśli nie wiesz co to takiego, to życzę Ci, aby tak pozostało. Jeśli ich doświadczyłaś, to zapewne nie chcesz o tym pamiętać, a ja życzę Ci, abyś nie musiała przeżywać tego ponownie. Jeśli właśnie teraz je odczuwasz, cóż… życzę Ci wytrwałości i szybkiego rozwiązania, i to głównie Tobie dedykuje ten wpis.

Dzisiaj mijają dwa miesiące od narodzin mojego synka. Dokładnie dwa miesiące temu, jechałam do szpitala z bólami, a ponieważ był to mój pierwszy poród, to jeszcze nie byłam świadoma, że są to właśnie bóle krzyżowe. Do szpitala zostałam przyjęta z zaledwie 1 cm rozwarcia. Podczas badania KTG nie zostały zarejestrowane żadne skurcze macicy. Od każdego lekarza i od każdej położnej, słyszałam, że to nie jest poród. A ból był powalający. Bolało jak siedziałam, a jak leżałam bolało jeszcze bardziej. Nie pomagało spacerowanie ani nawet gorący prysznic. Z godziny na godzinę było coraz gorzej. I przyznam się, że byłam przerażona. Przerażona myślą, że to jeszcze nie poród a ja prawie płaczę z bólu. Przerażona, że jestem taka słaba, i że nie poradzę sobie na porodówce.

Jeśli jesteś teraz w takiej samej sytuacji, to mam Ciebie pocieszającą wiadomość… istnieje duża szansa, że niedługo zostaniesz mamusią 🙂 Każda z nas jest inna i każdy poród może przebiegać inaczej. Dlatego możliwe jest, że kiedy odczuwasz bóle krzyżowe, mimo, że według KTG nie występują skurcze macicy, to właśnie trwa akcja porodowa. Ja nie miałam żadnej czynności skurczowej, a mimo to następnego dnia rano, miałam rozwarcie na 4 cm i jechałam na porodówkę. I tak jak napisałam w tytule tego wpisu, do końca porodu nie czułam żadnego skurczu macicy… bóle krzyżowe były tak silne, że nie czułam nic innego. Niestety moje doświadczenie jest takie, że bóle krzyżowe ciężko złagodzić jakąkolwiek metodą. U mnie nie zadziałało chodzenie, siedzenie i skakanie na piłce, masaż, gaz rozweselający a nawet znieczulenie zewnątrzoponowe.

A skąd właściwie biorą się te bóle i kto jest na nie najbardziej narażony? Nie istnieje na to żadna reguła, jednak często towarzyszą one kobietom, u których występuje tyłozgięcie macicy. Ja nie mam tyłozgięcia macicy a jednak padło i na mnie. Ale jak powiedziała mi moja babcia – bóle krzyżowe są jak się rodzi chłopców – to by się zgadzało :p Myślę, że po prostu musimy się pogodzić, że u części kobiet występują bóle krzyżowe i liczyć na to, że nam się uda ich uniknąć. A jeśli nawet doświadczymy takiego porodu, to przecież nic nie trwa wiecznie a poród musi boleć :p

Podsumowując… jeśli jesteś teraz w szpitalu, nie masz żadnych skurczy a krzyż boli Cię tak, że możesz chodzić po ścianach, to głowa do góry. Łatwiej jest znieść bóle krzyżowe myśląc, że niedługo na świat przyjdzie Twoje dziecko.

Napiszcie jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie. Też miałyście bóle krzyżowe jak rodziłyście chłopców? A może jakieś metody łagodzenia bólu Wam pomogły? 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.